Tak więc - do dzisiaj nie miałem ŻADNYCH uprzedzeń w stosunku do policji (p-olicji!, chuje). W końcu trzeba mieć jakieś służby, które ogarną cały rozpierdol, który nas otacza. W końcu nie lubimy, jak ktoś rzyga na środku rynku dużego miasta, kradnie auta, rozpierdala witryny sklepowe itd. (ok, ja tego nie lubię [mama mi kazała iść spać - co ona o 0416 robi na nogach?!]). Z tego względu historie kolegów o spisywaniu, wlepianiu im mandatów za cośtam-cośtam mnie nie ruszały.
Pewnego dnia wracałem o godzinie 0300 od koleżanki. Jakiś gość w aucie zaczepił mnie. Okazał się policjantem. Chciał mi walnąć mandat za coś, czego nie zrobiłem. Po przekazaniu mu informacji o tym, że prawo NIE-KURWA-MOŻE karać za zamiary, odpierdolił się. Ok, facet chciał koleżance ze swojego patrolu zaimponować. No problem. Praca jak praca, a zaimponować laskom chce prawie każdy.
Sytuacja dzisiejsza. Pijemy z kumplami w jednym pubie, drugim. Jakieś inter-piwa się znalazły. Liczmy, 6-7 browarów na głowę. Wracamy sobie do domu powolutku, idąc jakimiś bocznymi alejkami, między blokami i innymi przyjemnymi miejscami. Kolega sobie sika. Budzę się - jacyś goście chcą mój dowód. A co mi szkodzi - pochwalę się. Pały. Skończyło się tym, że 3 z nas spisali. Kolega, który sikał, siadł sobie w takim miejscu, że impreza go ominęła. Panowie milicjanci nie dali sobie powiedzieć, że nie sikaliśmy po kątach - w końcu prośba, żeby sami sprawdzili, wiąże się z bardzo dla nich nieprzyjemną perspektywą. Zapłacić 50 złotych za coś, czego się nie robiło... cóż, nie jest to miłe... ale w końcu według nich, jesteśmy obszczymurami. Oczywiście zapytałem miłych panów, czy mogloby się skończyć na upomnieniu. Nie mogłoby. Wspominanie o sumieniu nic nie dało.Cóż, lepiej mi zapłacić 50zł, niż jechać na jakiś dupa-komisariat, a potem zapierdalać 12-15KM z buta do domu. Ciekawe, że panowie się wkurwili, kiedy wspomniałem o kreowaniu wizerunku JP wśród licealistów. Cóż, przynajmniej tyle, hehe.
Od dzisiaj mam zamiar maksymalnie im utrudniać pracę. Mam ich głęboko w dupie, w życiu nie odzyskają szacunku w moich oczach.
No, i niech się boją nożyka do rozpakowywania palet. (- ma pan jakieś nielegalne używki albo groźne narzędzia? - owszem, już panu pokazuję - ale z daleka z tym ode mnie!).